Marceli, 15 lat

List numer: 58
List zarezerwowany

Opis

Opis o synku🩵 Antoś rozwijał się prawidłowo i był zdrowym, radosnym chłopcem. W dniu swoich pierwszych urodzin miał już zapewnione miejsce w żłobku i nic nie zapowiadało tragedii. Miesiąc po roczku zaczął chorować – początkowo lekarze podejrzewali grypę jelitową, jednak pogarszające się objawy doprowadziły do dramatycznej diagnozy: mięsak prążkowany komórkowy OUN, rozlany po całym kręgosłupie. Od tego momentu nasze życie przeniosło się do szpitala w Warszawie, ponad 300 km od domu. Przez 7 miesięcy Antoś dzielnie znosił chemioterapię. Na początku leczenie dawało nadzieję, ale z czasem jego stan zaczął się pogarszać i lekarze musieli przerwać terapię. Jako mama widziałam jednak w jego oczach ogromną wolę życia – zaczął stawiać pierwsze kroki, wypowiadał pierwsze słowa, jakby mówił nam, że warto walczyć dalej. Ostatnią szansą była specjalistyczna terapia w Barcelonie. Antoś walczył tam z niezwykłą siłą, jednak mimo ogromnych starań nacieków nie udało się zatrzymać, a jego stan gwałtownie się pogorszył. Mimo ogromnej siły, jaką Antoś w sobie miał, choroba okazała się silniejsza. Mój synek zmarł, ale dla mnie na zawsze pozostanie bohaterem, który do samego końca walczył z odwagą większą, niż można sobie wyobrazić. Jego uśmiech, pierwsze słowa i determinacja, z jaką każdego dnia podejmował walkę, zostaną z nami na zawsze. Choć jego życie było krótkie, pozostawił po sobie ogrom miłości i ślad, którego nic nie wymaże.

Prezenty, o które prosi dziecko

- klawiatura do komputera